O ChessInCafe

W szachy najlepiej gra się na żywo – a kawiarnie od pokoleń tworzą do tego idealną przestrzeń.

Nasza misja

Wierzymy, że szachy to więcej niż gra - to sposób na budowanie relacji, rozwijanie umysłu i tworzenie społeczności. Nasza misja to łączenie graczy szachowych z przytulnymi kawiarniami, gdzie mogą grać, uczyć się i nawiązywać przyjaźnie.

Nasza wizja

Widzimy świat, w którym każde miasto ma tętniące życiem przestrzenie dla graczy szachowych - miejsca łączące radość z gry z doskonałą kawą i społecznościową atmosferą. Chcemy uczynić szachy bardziej dostępnymi i towarzyskimi.

Nasze wartości

Społeczność
Budujemy miejsce, gdzie każdy, niezależnie od poziomu umiejętności, może znaleźć przeciwników i przyjaciół.
Jakość
Współpracujemy tylko z kawiarniami oferującymi doskonałe warunki do gry i przyjazną atmosferę.
Innowacja
Stale ulepszamy naszą platformę, aby ułatwić rezerwację meczy i zarządzanie kawiarniami.
Pasja
Jesteśmy entuzjastami szachów, którzy chcą dzielić się tą pasją z innymi.
Jak to się zaczęło

W wieku 7 lat chciałem zapisać się na ping-ponga, a trafiłem do Polonii Warszawa… na szachy. Moja mama – jeszcze jako panna – usłyszała kiedyś w autobusie rozmowę dwóch chłopaków zachwyconych szachami i obiecała sobie, że jeśli będzie mieć synów, zapisze ich właśnie na tę dyscyplinę. I tak trafiłem do legendarnych baraków przy Konwiktorskiej.

Klimat był bardzo rodzinny – niby papierosy paliło się w korytarzu, ale kto pamięta te baraki, ten pamięta też kłęby dymu w naszej salce treningowej. Wśród kolegów z rocznika byli m.in. Mateusz i Michał Bartel, a trenerzy całkowicie oddani szachom, pasjonaci.

Na turnieje do m.in do Częstochowy jeździliśmy dużym fiatem - telepało nim strasznie, w drodze powrotnej odbywały się konkursy sikania do butelki – niekoniecznie ku radości kierowcy. Z czasem, ze wstydem przyznaję, uciekałem z szachów do sekcji koszykówki i zmieniłem sekcję - trzeba było ciągnąć obie dyscypliny. Mimo to w ósmej klasie, po czterech latach bez treningu, zająłem 10. miejsce na Mistrzostwach Warszawy - dyrektor z podstawówki delikatnie zasugerował, że jak nie wezmę udziału w turnieju to mogę pożegnaś się ze szkołą.

Moim największym 'sukcesem' szachowym pozostaje jednak wspomnienie Mateusza Bartla w podcaście, że swój pierwszy sukces odniósł… dzięki mojej nieobecności. Nie pamiętam, żebym kiedykolwiek z nim wygrał, ale miło, że on pamięta taką wersję 😉

Kiedy wydawało się, że szachy to już przeszłość, zaczęły rodzić się dzieci – i wtedy szachy wróciły. Z żoną graliśmy w każdą niedzielę rano, przy kawie, potem w kawiarniach. I właśnie wtedy narodził się pomysł ChessInCafe.com.

Bo granie w szachy w kawiarni to jedna z przyjemniejszych rzeczy w życiu. I warto się nią dzielić.

ChessInCafe.com - Szachy w kawiarniach | Turnieje szachowe